Zacznijmy od początku, czyli od dylematu: CHWALIĆ CZY NIE?

Jedni twierdzą, że nic lepiej nie motywuje i pochwał nie można przedawkować, inni – że pochwały są równie szkodliwe jak kary, bo dziecko uzależnia się od nich i, zamiast zajmować się rzeczami, które je pasjonują, stara się przypodobać dorosłym. To te biedne kujony, które ze wszystkiego mają szóstki i, mimo najlepszego świadectwa, nie mają pojęcia co lubią.

Gdzie leży prawda? Jak zwykle, po środku. Jeżeli uważasz, że pochwała to zdanie „Świetna robota”, które się należy za wielkie osiągnięcia, to rzeczywiście nie będziesz miał/a wielu okazji, by chwalić. Nic dobrego nie wyjdzie także ze zmuszania się do pustych pochwał, bo przecież „tak trzeba”. Nie trzeba i nie należy. Chwalić należy mądrze i szczerze. I często możemy to robić bez słowa, bo najlepszą pochwałą dla dziecka jest zainteresowanie dorosłego, który naprawdę je widzi. Wspiera, pomaga, szanuje wybory i pomaga, gdy ma to sens. Z życzliwością obserwuje jak dziecko próbuje odkryć kim jest i towarzyszy mu w tej drodze, na dobre i na złe. Dlatego mówimy o pozytywnej uwadze.

Jak zatem chwalić?

  1. POCHWAŁA MUSI BYĆ PRAWDZIWA. To dobra wiadomość, bo, jako nauczyciele i rodzice, nie musimy zmuszać się do pochwał. Pochwały na siłę nie poprawią samopoczucia ani tobie, ani dziecku, które od razu rozpozna fałsz i skończy się upokorzeniem.
  2. POCHWAŁA MUSI BYĆ KONKRETNA. Zamiast mówić „Ale jesteś mądry!” nazwij dokładnie czym dziecko sobie zasłużyło na pochwałę, czyli np. „Zebrałeś wiele ciekawych argumentów i jasno je opisałeś. Świetna robota!”. Ogólna uwaga – „Jesteś genialny!”, „świetna robota” – może budzić wątpliwości, szczególnie u dziecka, które nie bardzo w siebie wierzy.
  3. CHWAL CZĘSTO. Chwalić często i to jeszcze za prawdziwe osiągnięcia? Chcesz powiedzieć, że się nie da, prawda? Gwarantujemy ci, że już to robisz! Tak przecież chwalimy maluchy – gdy 3-latek samodzielnie założy buty, to mówimy: „Świetna robota, zrobiłeś to sam!”. Gdy upadnie i się podniesie, mówimy: „Ale jesteś dzielny, upadłeś i nawet nie zapłakałeś!”. Nie czekamy aż 3-latek przebiegnie maraton czy zostanie olimpijczykiem, bo nauczyliśmy się, że ważny jest każdy postęp, prawda? Chwalenie nie wymaga specjalnego wysiłku od dzieci, ale od nas – dorosłych. By pochwalić mądrze musimy zatrzymać się na chwilę w biegu i popatrzeć na dziecko czy nastolatka z uważnością. Z pozytywną uwagą.

Co zobaczymy? Że radzą sobie w życiu. Przecież jeszcze niedawno potykali się o własne nogi, a teraz mają przyjaciół, marzenia, zainteresowania, są ciekawi świata, dyskutują z nami, dorosłymi, i nierzadko doprowadzają nas do furii. Ale to przecież o to chodzi, by byli samodzielni! Oni uczą się być sobą, i to jest świetne. I choć nie umieją o to ładnie poprosić, potrzebują naszego wsparcia, bo my już wiemy coś, o czym oni nie mają pojęcia – będzie coraz trudniej. I gdy tak na nich spojrzymy, to wtedy pochwala sama się znajdzie. „Kasia byłaś bardzo opanowana w trudniej sytuacji. Uspokoiłaś koleżanki i powstrzymałaś awanturę. Świetnie to zrobiłaś”, „Tomasz, bardzo podobała mi się dyskusja z tobą o grach. Miałeś bardzo ciekawe argumenty jak mogą one rozwijać. Widać, że wiele czytasz na ten temat. Wiele się dowiedzieliśmy od ciebie, dziękuję.”

  1. CHWAL DZIECKO A NIE SIEBIE –„Dostałeś najlepszą ocenę ze sprawdzianu w klasie. Jestem z ciebie dumna” to nie to samo, co „Bardzo ciężko na to pracowałeś i zobacz, jak ci dobrze poszło! Możesz być z siebie dumny”. Niech dziecko wie, że ważne dla ciebie jest co ono samo myśli o sobie, a ty jesteś z dumna z jego postępów i zaangażowania, nawet jak nie oznaczają samych szóstek.
  2. CHWAL ZA WYSIŁEK – To, ile dziecko włożyło pracy i jak się stara jest ważniejsze, niż efekt, czyli ocena czy wrodzone umiejętności. Są tacy, którym nauka przychodzi łatwiej, ale dorosłe życie nie polega na powtarzaniu materiału, ale na jego interpretacji, analizowaniu i syntezie. Nie na ślepym powtarzaniu, ale na testowaniu i sprawdzaniu. Badania psychologów pokazują, że dzieci chwalone za efekt z czasem tracą motywację, by podejmować ryzyko, bo boją się stracić szansę na pochwałę i nie chcą zawieść dorosłych. Dzieci chwalone zaś za włożony wysiłek – za skupienie, determinację, odwagę, kreatywność – chętnie podejmują się nowych wyzwań. To ma skutki w dorosłym życiu – znani przedsiębiorcy, innowatorzy i większość szefów z Doliny Krzemowej głośno przyznaje, że nigdy nie byli prymusami. Mieli odwagę zaryzykować i podążyć za tym, co ich interesowało. A prymusi? Pracują u nich w działach prawnych i księgowości. I wciąż boją się błędów jak ognia.
  3. CHWAL WPROST, czyli bez aluzji i sarkazmu. Pochwała musi być jednoznacznie pochwałą, dlatego zapomnij na zawsze o „Nareszcie ci się udało”, „W końcu zrozumiałeś!”. A jak cię kusi, to pomyśl, co czujesz jak ciebie tak ktoś pochwali. Niefajnie, prawda?
  4. WIDZĘ CIĘ! – TO NAJLEPSZA POCHWAŁA.  Zainteresowanie dorosłego to dla dziecka wielka nagroda. „Widzę, że jesteś dobrym przyjacielem i dbasz o Tomka”, „Marta, masz piękną bluzkę. Sama ją uszyłaś?”, „Kasia, tęskniliśmy za tobą, gdy chorowałaś”, „Kochani, ale dzisiaj fajnie dyskutowaliście na lekcji. Tyle różnych głosów i opinii! I przedstawiliście je z szacunkiem dla tych, którzy się z wami nie zgadzali. Jestem z was dumna”.  Widzisz i mówisz. Po prostu. – Niewiele trzeba, by pokazać, że patrzysz na drugiego człowieka i go widzisz. Czasem wystarczy uśmiech, puszczenie oczka, przybicie piątki, żółwika czy przytulenie – mówi Marta Florkiewicz–Borkowska, nauczycielka języka niemieckiego i zajęć rozwijających kreatywność ze szkoły podstawowej w Pielgrzymowicach na Śląsku, laureatka nagrody Nauczyciel Roku 2017. Nic na siłę, prawda?
  5. CHWALENIE TO POLOWANIE NA TALENTY – Nauczyciel ma szansę być mistrzem i przewodnikiem, który pokaże kierunek. Pochwal, gdy przyłapujesz dziecko na robieniu czegoś fajnego. Zauważ, gdy uczeń odważy się zrobić coś nowego, coś na co nigdy wcześniej nie miał odwagi – to wielki krok i nawet jak zakończy się porażką, to wsparcie dorosłego będzie nagrodą. Posłuchaj i dziecko samo podpowie ci, co uważa za swoje talenty, co jest dla niego ważne. W Narzędziowniku przygotowaliśmy kilka materiałów, które zaangażują uczniów do szukania swoich talentów i mówienia o rzeczach dla nich ważnych.
  6. CHWAL GŁOŚNO i „TU I TERAZ” –To ważne, dlatego właśnie zwolnij, zatrzymaj się. Zauważ! Pochwała ma termin ważności, działa najlepiej, gdy uczeń usłyszy ją od razu. I najlepiej przy wszystkich, bo wtedy działa motywująco nie tylko na jedno dziecko, ale na wszystkie. To sygnał od ciebie: „Tak należy się zachowywać, to robić, ja to widzę i doceniam!”.
  7. „RÓBCIE TO, CO JA” – Chwal i naucz uczniów jak to robić. Niech zauważają u kolegów i koleżanek dobre rzeczy, i nawzajem się  wspierają. Początki będą pewnie nieśmiałe i mało finezyjne, ale to tylko dowód, że warto ćwiczyć. Potem przyjdzie czas na naukę przyjmowania krytyki, dawania informacji zwrotnej i asertywności. Korporacje wydają miliony na szkolenie tego u swoich pracowników, choć efekty są wątpliwe, bo to trochę za późno na naukę umiejętności prospołecznych.
  8. BĄDŹ CIERPLIWY – Wszyscy chcemy przynależeć, być zauważonym. To prawda dla kogoś kto ma lat 5 i 105. Gdy tego nie dostajemy przestajemy wierzyć w siebie,  zapominamy o swoich potrzebach, znikamy. Ale nie poddajemy się bez walki. Dzieci dzielnie walczą o siebie – to te agresywne zachowania w szkole, pyskówki, pokazówki. Im gorsze zachowanie, tym głośniejszy krzyk o pomoc. – Jak mam trudnego ucznia, który przeszkadza na lekcjach, to wiem, że coś złego się dzieje i musimy się poznać. Proszę by został po lekcjach i rozmawiam. Co robiłeś wczoraj ciekawego? – pytam. Słowem o zachowaniu na lekcji i to było zaskoczeniem, bo przecież tego się spodziewał. Jak nie chciał mówić, to ja coś opowiadałam. Że gdzieś byłam, coś zobaczyłam, coś mnie rozśmieszyło. I życzyłam miłego dnia. Koniec. Kolejnego dnia wchodził do klasy i patrzył się nieufnie w moim kierunku, więc mu mrugałam okiem lub pokazywałam kciuk do góry. I miałam z nim spokój, czasem nawet na kilka dni. Potem znowu się zdarzały wybryki i znowu prosiłam, by został po lekcjach. I to samo, co robił, co się mi zdarzyło. Budowałam tę relację. Czy brakowało mi cierpliwości? Wielokrotnie, ale wtedy przypominał mi się Mikołaj i jego tata. Wpadłam kiedyś na pijaczka pod sklepem i słyszę: A to pani Halinka, to dzięki pani Mikołaj wagarował tylko raz w tygodniu. Wyszedł na ludzi, został stolarzem. – mówi Halina Pietrzak, emerytowana nauczycielka wychowania przedszkolnego z Łowicza.
  9. BĄDŹ ŻYCZLIWY. Jean Jacques Rousseau powiedział, że nie ma większej mądrości niż życzliwość. To nic nie kosztuje, a tego nam wszystkim brakuje najbardziej w dorosłym życiu. Dlatego, nauczycielu życzmy ci cierpliwości – do nas, rodziców i naszych dzieci. I jeżeli życzliwość i szacunek dla drugiego człowieka będą jednymi rzeczami, których nauczysz nasze dzieci, to nam wystarczy. To fundament, na którym nasze dzieci zbudują wszystko, czego będą potrzebować. Reszta to bonus i wygooglają to sobie w internecie.

SŁOWA, KTÓRYCH NIE MOŻNA PRZEDAWKOWAĆ:

„Co u ciebie?”

„Jak się czujesz?”

„Zauważyłem …

„Widzę ….

„Doceniam…

„Musisz być z ciebie dumny….

„Ucieszyłam, gdy…

„Obserwowałam cię dzisiaj z wielką przyjemnością, gdy….”

„Podobało mi się, co powiedziałeś….”

Pozytywna uwaga, czyli zacznij od pochwały

Lista szkół z Pozytywną Uwagą

Specjaliści nie mają wątpliwości – idealna szkoła pomaga uczniom określić cel i uczy jak do niego dążyć. Tylko szkoła, która rozwija motywację, niezależność, krytyczne myślenie i autorefleksję, ma przyszłość w świecie, który zmienia się w niespotykanym dotąd tempie. 

Świetnie, ale jak to robić w polskiej szkole? Przeładowana podstawa programowa, duże klasy, zniechęceni nauczyciele i uczniowie – to nasze szkolne realia. Nauczyciele muszą w sobie łączyć cierpliwość urzędnika i charyzmę generała, subtelność dyplomaty i pewność siebie chirurga na sali operacyjnej, a i to nie gwarantuje sukcesu. Każdy ich błąd wypatrzą uczniowie, którzy podzielą się odkryciem z rodzicami, i to zanim  jeszcze nauczyciel zamknie elektroniczny dziennik… 

Polska szkoła nie ma problemów z poziomem nauki – nasi uczniowie świetnie radzą sobie w testach kompetencji. Ale twardych umiejętności – czyli wiedzy, na której skupia się nasza szkoła – możemy nauczyć się  w trymiga. Warunki traktatu wersalskiego wygooglamy w kwadrans, zebranie danych o zużyciu energii jądrowej na świecie zajmie godzinę, a nauka nowego programu komputerowego – kilka dni. Zrobi to każdy trójkowy polski uczeń, wielu nawet na szóstkę.  

To jednak nie uczenie się encyklopedii na pamięć kształtuje niezależność, motywację czy krytyczne myślenie. A to te umiejętności są niezbędne w XXI wieku. Ważne są kompetencje społeczne, czyli umiejętność komunikacji i interakcji z innymi. To, jak się dogadujemy z innymi, jak potrafimy słuchać, wyciągać wnioski, asertywnie argumentować swoje racje, bez strachu wchodzić w konflikty i bez obrazy z nich wychodzić. Nawet z tych, które przegraliśmy. 

Nikt się nie rodzi z umiejętnościami społecznymi, wszyscy potrzebujemy treningu, a szkoła to pierwsze miejsce, gdzie spotykają się dzieci z rodzin o różnych systemach wartości. Tu ścierają się pierwsze idee. Jeżeli w szkole nie nauczymy się jak ze sobą rozmawiać z szacunkiem, to potem dorosłe życie spędzimy na barykadach. 

  • Wartości, czyli co?

Bóg, wolność i ojczyzna? Może być i tak, ale po pierwsze – i najważniejsze – wartości to sprawa indywidualna. Nikt nie może nam ich narzucać. Dla jednych najważniejsza będzie niezależność, dla innych – bezpieczeństwo. Spokój lub sukces. Harmonia lub perfekcjonizm. Sprawiedliwość lub przygoda. Ryzyko. Życzliwość. Miłość. Przyjaźń. Im szybciej młody człowiek odkryje, co jest dla niego ważne i że o rzeczy ważne należy – i warto! – walczyć, tym mniej rozczarowań go spotka w dorosłym życiu. 

Wartości są jak kompas, który zawsze pokazuje, gdzie jest północ, nawet jak ty przed samym sobą udajesz, że północy nie ma. Twój kompas odzywa się, gdy zbaczasz z drogi i robisz coś wbrew sobie. Czujesz to – to jest to ściskanie w brzuchu, nerwowy sen, irytacja, przygnębienie, które nie pozwala czasem zwlec się z łóżka. Depresja.  Próby samobójcze.

Według statystyk policji Polska w 2019 roku zajmowała drugie miejsce w Europie pod względem ilości samobójstw wśród młodzieży. Jeżeli chcemy powstrzymać tę falę nieszczęścia, to czas na refleksję. Może zamiast popychać dzieci i młodzież do wyścigu po same szóstki, zacznijmy z nimi rozmawiać o tym, czego sami chcą. Eksperci nazywają to „pracą na wartościach”, czyli po prostu dajmy im głos. Pokażmy im, że ważne jest, co myślą.

  • Cierpliwość. I jeszcze więcej cierpliwości

Traktujmy uczniów, jak sami byśmy chcieli być traktowani. Rozmawiajmy, wysłuchajmy. Chcemy ich zaangażowania, to pozwólmy im określić cel. Nie chcą się uczyć, uważają, że szkoła jest bez sensu? Porozmawiajmy o tym, zbierzmy argumenty za i przeciw. Niech sami zdecydują, co jest dla nich ważne i zobaczycie, że zaskoczą was swoją dojrzałością. 

A jak nie? To uzbroimy się w cierpliwość, dużo życzliwości.  Wiele pomysłów młodych ludzi stawia włosy na głowach nas, dorosłych, ale to normalne. To czas, kiedy dopiero poznają siebie, zwoje nerwowe palą się aktywnością, często kręcą bez sensu w kółko. Nic na tym etapie nie jest jeszcze wykute w kamieniu, to wciąż niezborne loty próbne. Dlatego zagryźmy język, ale nie wyśmiewajmy, nie kpijmy, traktujmy ich poważnie i z szacunkiem. I namawiajmy do dzielenia się swoimi przemyśleniami. Niech zdarzają swoje poglądy, bo im więcej innych spojrzeń i różnych perspektyw na świat poznają dorastając, tym łatwiej będzie im się odnaleźć w dorosłym życiu. 

A gdy już naprawdę dają nam w kość, to weźmy głęboki oddech i popatrzmy na nich i zastanówmy się. Czy będą spełnieni w życiu? Jak wielu się z nich rozwiedzie? Ilu będzie samotnymi rodzicami? Ilu padnie ofiarą przemocy domowej? Czy to nie jest ważniejsze, niż co mieli na świadectwie? Rozmawiając o wartościach w szkole przygotowujemy ich do świadomego życia. Nauczycielu, pamiętaj, że twoja praca jest bardzo ważna. Bo jak nie ty, kto może nikt inny już nie będzie miał dla nich tyle serca. 

  • Wartości na kłopoty w klasie

Jeżeli chcemy, by uczniowie byli niezależni, to niech poczują, że wiele od nich zależy. Niech sami rozwiązują swoje problemy. Konflikt w klasie, to świetna okazja do dyskusji o wartościach. Niech zwaśnione strony opowiedzą, co się stało – faktami, bez inwektyw, a cała klasa demokratycznie zastanowi się jak rozwiązać konflikt. Nauczyciel pełni rolę bezstronnego mediatora – prowadzi dyskusję, interweniuje, gdy wymyka się ona spod kontroli. Gdy zaczynasz się czuć jak obserwator wyborów na Białorusi, skończ dyskusję. Wróćcie do niej, jak się uspokoicie i wszyscy obiecają, że będą przestrzegać zasad. Do ćwiczenia polecamy scenariusz Jak dyskutować z Narzędziownika

  • A dyscyplina?

Wszystko świetnie, ale w szkole nie ma czasu na takie debatowanie! To rozpuści klasę! No więc, nie. Praca na wartościach nie oznacza braku dyscypliny. Przeciwnie, jak mamy rozmawiać, gdy w klasie panuje harmider? Jak nie słychać nauczyciela, to nie słychać też uczniów. Nikogo nie słychać. Jak chcemy, by nas szanowali, to szanujmy ich, dlatego w klasie obowiązują pewne zasady – nie krzyczymy, nie przerywamy sobie. Dzięki temu każdy ma szansę być wysłuchanym, a czy nie o to chodzi?

W Narzędziowniku przygotowaliśmy kilka ćwiczeń, które pomogą oswoić się z pracą na wartościach.  Wielu z was już tak pracuje, podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami i pomysłami. Razem z wami tworzymy Bazę Pozytywnej Uwagi, gdzie znajdują się sprawdzone sposoby i  scenariusze, które będziemy udostępniać innym nauczycielom. Na autorów najlepszych narzędzi czekają nagrody (patrz KONKURS)

Halina Pietrzak, emerytowana nauczycielka wychowania przedszkolnego w Łowiczu:

Kiedyś tak się nie pracowało. Przez całe moje studia pedagogiczne nikt nie wspomniał, że dzieci mogą nas nie słuchać i że to ja, nauczyciel, powinnam ich do tego zachęcić. Nikt nie uczył sensownego rozwiązywania konfliktów. Dzieci miały słuchać, a jak nie to „Proszę natychmiast do gabinetu dyrektora!”. Pod gabinetem stały długie kolejki. W podstawówce! 

Te kary nic nie dawały i obiecałam sobie, że nigdy nikogo nie wyślę do dyrektora. Nie miałam pojęcia jak to zrobić, więc zapytałam uczniów. To było coś niebywałego, bo wtedy nauczyciel nie mógł się zbłaźnić, miał być nieomylny. Pytanie uczniów o to, co mam zrobić, to było szaleństwo, ale czułam, że to w porządku. Zapytałam, co zrobimy – my, wspólnie – gdy ktoś sprawia problemy. Na przykład wtedy, gdy Marcin pomazał długopisem nowy piórnik Krzysia. I oni też chcieli karać! „Wysłać Marcina za drzwi lub do dyrektora”, „Zakazać mu zabaw na przewie”, „Napisać uwagę w dzienniczku”. To mnie przeraziło – dorośli ich karali, więc oni nie wiedzieli nawet, że można inaczej. Zaczęliśmy o tym rozmawiać. To nie była jedna rozmowa, ale wiele. Na początku było to dla mnie trudne, bo nie było scenariusza, nie wiedziałam jak to ma przebiegać i czym się skończyć, musiałam zaufać dzieciom i sobie. Ale rozmawialiśmy i szybko dzieci same dochodziły do wniosku, że kara ani nie poprawia humoru ofierze, ani nie pozwala winowajcy naprawić błędu, i lepiej wymyśleć coś innego. Niech Marcin przeprosi Krzysia i odda mu te fajne nalepki z samochodami, zakleją one bohomazy na piórniku. Pokłócone koleżanki, niech porozmawiają ze sobą i się pogodzą. Jak nie, to zajmiemy się tym na forum klasy, bo klasa to nie jest miejsce, gdzie jesteśmy dla siebie niemili i strzelamy fochy. Jak ktoś coś przeskrobał, to niech przeprosi i zaproponuje jak naprawi błąd. Dzieci same wymyślały zasady, dlatego łatwiej im przychodziło stosowanie się do nich.

Jak nie tupać z bezsilności w klasie, czyli porozmawiajmy o tym, co ważne

Konkurs dla chwalących i chwalonych – pochwal się pozytywną uwagą

Nagroda: całodniowe eksplorowanie Centrum Nauki Kopernik dla całej klasy. W programie oglądanie kulis i zakątków niedostępnych zwykle dla zwiedzających!

Sprawdź

Konkurs dla nauczycieli – pochwal się pomysłem na pozytywną lekcję.

Nagroda: Kurs wychowawczy „100 pomysłów na relacje z uczniami” od Szkoły Edukacji PAFW i UW.

Sprawdź

Od „Nie zrobię tego!“ do „Udało mi się” jest długa droga, ale tak powinno być.  Ćwiczenia są dobre dla naszego mózgu. Co ciekawe –  pytanie „Jak to się robi?“  znajduje się dokładnie w połowie tej drogi. 

Była końcówka lat 50-tych. W nowojorskiej publicznej szkole nr 153 na Brooklynie dzieciom robiono teksty na inteligencję i te z wyższym IQ nagradzano – siedziały bliżej na lekcjach, nosiły dzienniki do pokoju nauczycielskiego, na uroczystościach maszerowały ze sztandarem. Bardzo to złościło 12-letnią Carol Dweck. „Z jednej strony nie wierzyłam, że wynik testu był taki ważny, ale z drugiej strony, jak każde dziecko, chciałam być zauważona, nagradzana, odnosić sukcesy”. 

„Od tamtego złego doświadczenia wszystko się zaczęło” – mówiła po latach Carol Dweck, która skończyła psychologię, zrobiła doktorat na Yale i została sławnym psychologiem oraz profesorem na prestiżowym Uniwersytecie Stanforda. Całe swoje zawodowe życie skupiła na badaniach wpływu porażki na uczniów, jest twórczynią teorii „Growth mindset”, która opisuje jak przekonania o swojej inteligencji wpływają na proces nauki.  

Każdy pedagog słyszał, że wiara nauczyciela w ucznia sprawia, że uczeń zaczyna w siebie wierzyć, co motywuje go do nauki. Carol Dweck w swoich konkluzjach idzie jeszcze dalej – wrodzona inteligencja i talenty nie są tak ważne, jak praca nad nimi. Wysiłek, jaki wkłada się w naukę czegoś nowego, jest dla mózgu jak ćwiczenia dla ciała. Wyniki jej badań pokazują, że uczniowie, którzy w to wierzą, odnoszą lepsze wyniki, chętnej także ciężej pracują, bo rozumieją, że to tylko kwestia czasu – i ciężkiej pracy! – by im się udało odnieść sukces. 

Teoria „Growth mindset” jest bardzo popularna w krajach angloamerykańskich, uczą się jej przyszli nauczyciele, wdrażają ją szkoły. Potwierdzają ją badania neuroanatomów i neurologów – mózg ludzki jest bardzo elastyczny, myślenie i rozwiązywanie problemów wzmaga tworzenie nowych połączeń neuronowych, co oznacza, że możemy ćwiczyć nasz mózg. Lekarze namawiają starszych ludzi do rozwiązywania krzyżówek i sudoku, ale emerytura to trochę późno na takie ćwiczenia. 

Wiedzę o tym, że ciężka praca nad rozwiązaniem zadania z matematyki ma wielkie zalety i jest tak samo ważna, jak bieganie i zdrowe odżywanie, powinniśmy wynosić już z podstawówki. 

„Nie zrobię tego” to dobry początek

Aby jednak uczeń miał szansę uwierzyć, że mózg należy ćwiczyć jak mięśnie, musi trafić na nauczyciela, który mu to powie. To wystarczy, co potwierdzają badania. 13-latkowie, którym wyjaśniono, że mózg wymaga ćwiczenia i że trudne problemy to wyzwania, które z czasem staną się bułką z masłem, osiągali lepsze wyniki w nauce. 

Znaczący efekt ma postawa nauczyciela – uczniowie, których nauczyciele skupiali się na inteligencji, nagradzali tych, którym coś łatwo przychodziło, mieli gorsze wyniki, niż ci, których nauczyciele skupiali się na ciężkiej pracy i chwalili włożony wysiłek.  

Naprawdę wystarczy sama pochwala za to, że ktoś próbuje rozwiązać problem. Tak, próbuje! Wynik tego wysiłku nie ma aż takiego znaczenia, co ładnie pokazuje drabina ilustrująca teorię Dweck. Ma ona osiem stopni i żeby dość do ostatniego – „Udało mi się!“ – trzeba przejść wiele innych, zaczynając od „Nie zrobię tego!“. Co ciekawe –  pytanie „Jak to się robi?“  znajduje się dokładnie w połowie. Choć wniosek przeczy naszemu dorosłemu doświadczeniu, to jednak ochota do tego, by spróbować to już pół sukcesu i za dobre chęci zdecydowanie należy się pochwała. 

Czy można wierzyć w każdego ucznia?

Dweck zastrzega, że wiara w ćwiczenie mózgu nie powinna być utożsamiana z samymi pochwałami za ciężką pracę. Chodzi o mówienie prawdy o prawdziwych osiągnięciach ucznia, rozpoznawanie braków i wspólną pracę – nauczyciela i ucznia – by je wyrównać. Wspólnie pracują nad tym, by uczeń mógł się rozwijać. To uczeń jest punktem wyjścia, to on dyktuje tempo, bo mierzy się on z samym sobą. Nauczyciel pomaga mu być mądrzejszym. Dużo tu więcej możliwości do chwalenia, niż gdy punktem wyjścia są najbystrzejsi w klasie, prawda?

Bo nie o szóstki od góry do dołu tu chodzi. – Najlepszy prezent, jaki można dać dziecku to nauczyć je kochać wyzwania, pokazywać, że błędy są ekscytujące, a wysiłek włożony w rozwiązywanie problemu może cieszyć, że warto się uczyć a nie tylko wiedzieć. W ten sposób dzieci nie zostaną niewolnikami pochwał od innych, ale budują swoją wartość na własnej pewności siebie – mówi Carol Dweck. 

Czy jest z tego jeden wniosek? Może taki, że łatwo wierzyć z zdolnego ucznia, ale wiara w to, że mózg się rozwija, pozwala wierzyć w każdego ucznia. 

Wpływ pochwały na wyniki uczniów

Zielony – gdy nauczyciel chwali włożony przez ucznia wysiłek w wykonanie zadania
Pomarańczowy – gdy nauczyciel chwali inteligencję i naturalne talenty

Za www.mindsetworks.com. Wyniki badania wpływu pochwał na 11-latków, przeprowadzone przez Carol Dweck and Claudię Mueller (Uniwersytet Columbia, 1988 r.)

Ćwicz mózg jak mięśnie

Narzędziownik

Narzędziownik – to zestaw krótszych i dłuższych ćwiczeń do pracy indywidualnej i grupowej, które można wykorzystać na każdej lekcji, także online.

Już dzisiaj załóżcie Dziennik Pozytywnej Uwagi. Będzie towarzyszył uczniom przez cały rok w odkrywaniu talentów i mocnych stron.

Dziennik pozytywnej uwagi
https://poznan.tvp.pl/45608626/pozytywna-uwaga-w-szkole-pochwala-zamiast-nagany

Z kamerami w SP3 w Środzie Wielkopolskiej.

Mam sposób, który znam jeszcze z harcerstwa. Po każdej zbiórce siadaliśmy w kręgu i rozmawialiśmy o tym, czego nowego się nauczyliśmy i jak będziemy tę wiedzę wykorzystywać. Bardzo to lubiłam i, kiedy już zostałam nauczycielką, postanowiłam to wykorzystać. Gdy mam z uczniami ostatnią lekcję w ich planie, to zawsze na koniec znajduję chwilę, by z nimi porozmawiać o ich dniu. Co im się wydarzyło dobrego? Czego nowego dzisiaj się nauczyli? Co ich ucieszyło? Z czego są dumni. Kto im sprawił przyjemność? Komu oni sprawili przyjemność? Takie podsumowanie, by pokazać, że nawet jak było ciężko, to szkoła jest także po to, by było im tu przyjemnie. By dobrze się w niej bawili. 

Jeśli nie wszystko poszło dobrze tego dnia, na początku rozmowy można to podsumować jednym zdaniem, ale zaraz potem przejść do pozytywów. To o nich rozmawiamy na koniec dnia. To one są ważniejsze, niż przejściowe kłopoty. 

Gdy nie będziesz w stanie przeprowadzić takiej rozmowy, bo np. gniewasz się na ucznia, wówczas lepiej z niej  zrezygnować.

Marta Skoneczna, nauczycielka polskiego

Zabawa w pozytywne

Dlaczego chcemy, by każda szkoła była Szkołą z Pozytywną Uwagą?

To rodzicie wychowują, dzieci uczą się umiejętności społecznych w domu. My, nauczyciele, mamy ograniczone możliwości” – wielokrotnie słyszeliśmy ten argument. Tak, to z domu wynosimy najwięcej, tam uczmy się jak kochać i walczyć o szacunek dla siebie. A co, gdy dom tego nie nauczy?

Dla wielu dzieci szkoła to pierwsze miejsce, gdzie trafia na dorosłych, którzy ich słuchają. To w szkole, po raz pierwszy usłyszą, że to ważne, co myślą. Ważne, czego chcą. 

Zapytajcie znajomych, kto w ich życiu zostawił ślad, zainspirował, zachęcił do walki o siebie. Zobaczcie ilu wymieni nauczyciela. Gdy znane osoby wspominają, co pozwoliło im uwierzyć w siebie, wielokrotnie mówią o nauczycielu, który pierwszy odkrył w nich jakiś talent. Tak, bo inspirujący nauczyciel to ktoś, kto zostaje w naszym sercu na całe życie. Dlatego marzymy, bo każda szkoła była Szkołą z Pozytywną Uwagą.

WASZE UWAGI

Raper Pablo

„Ktoś w kącie siedzi smutny.
On czuje się taki nieistotny.
Zmieszaliście go z błotem.
Nazwaliście kujonem, bo nie szastał banknotem”

Raper Pablo, uczeń SP 52 w Warszawie, rapuje o tym dlaczego warto być dla siebie dobrym

Marta Florkiewicz–Borkowska

Marta Florkiewicz–Borkowska – laureatka nagrody Nauczyciel Roku 2017

"Nauczyciele muszą w sobie łączyć cierpliwość urzędnika i charyzmę generała, subtelność dyplomaty i pewność siebie chirurga na sali operacyjnej."

ROZMAWIAMY O AKCJI