Pozytywna Uwaga

O nas

– czyli skąd się wzięła „Pozytywna uwaga”

„Pozytywna uwaga” to nasz pomysł – rodziców dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 52 na warszawskim Targówku. Urodził się chwilę po tym, kiedy jedna z wychowawczyń poprosiła uczniów, by opisali swoje pozytywne cechy. W większości oddano jej puste kartki. Dzieci nie potrafiły napisać nic dobrego o sobie. Kompletnie nic.

Dotarło do nas wtedy, że to my, dorośli, zawiedliśmy. My, rodzice, nie pomogliśmy dzieciom zbudować takiej samooceny, która pozwoliłaby im o sobie mówić – i myśleć! – dobrze. A przecież kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich wszystkiego, co najlepsze, prawda?

Zawiodła także szkoła – wśród uwag od nauczycieli rzadko zdarzają się pozytywne. A te są zwykle pochwałami za coś oczywistego – za grzeczne zachowanie, za pomoc przy sprzątaniu po przedstawieniu. Łatwo nam strofować i wytykać błędy, bo nas też nie chwalono. Ilu z nas poproszonych teraz o wypisanie swoich dobrych cech, oddałoby puste kartki?

Nie oceniamy systemu edukacji, nie chcemy zmieniać podstawy programowej, chcemy tylko zachęcić nauczycieli do mądrego chwalenia uczniów. W szkole nie da się uciec od ocen, a dobra uwaga od nauczyciela zostaje z nami na całe życie. Niech nasze dzieci idą w świat przekonane, że nawet jak nie mają czerwonego paska, to są w czymś dobre. Niech poczują nasze wsparcie.

Zaczynamy w listopadzie, bo to najtrudniejszy miesiąc w roku – dzieci są zmęczone, szybko robi się ciemno, a nauki coraz więcej. Niech jak najwięcej uczniów dostanie teraz pozytywną uwagę od swoich nauczycieli – oficjalnych, wpisanych do dzienniczków. Przegońmy wspólnie smutek ze szkolnych korytarzy.

Co ważne, chwalmy siebie. Rozmawiajmy z nauczycielami, im także powiedzmy coś dobrego. Nic przecież tak nie motywuje do lepszej pracy jak dobre słowo.

Nie czekajcie na listopad, nie czekajcie nawet na jutro. Zacznijcie już dziś.

Anna Zapał i rodzice ze SP nr 52 w Warszawie

 

Pozytywna Uwaga

Fot. Marek Kordek

Udostępnij na: